W drodze do Koralowej Zatoki

Po śniadaniu wsiedliśmy na rowery. Dziś miało być łatwo ;) Najpierw zwiedziliśmy fort w Pafos gdzie miejcowy zaprosił nas do łowienia ryb wędką. Nie miałem szczęścia wiec po 30 minutach wygrzewania się w słońcu podziekowałem uprzejmie - po grecku efharisto tak to chyba brzmi - i pojechaliśmy zwiedzać groby królewskie czyli wielki pochodzący z III w p.n.e. cmentarz gdzie przez około 600 lat chowano miejscowych namiestników.


W ruinach bazyliki Agia Kyriaki w której centrum stoi pobizantyjski kościół z XV wieku sfotografowaliśmy słup do którego wg legendy miał być przywiązany św Paweł.



Kot Rademenes jak go ochrzciła Roma towarzyszył nam podczas zwiedzania. Oczywiście zupełnie przez przypadek stanęła nam na drodze znana sieć gdzie dzieciaki zawsze znajdą coś dla siebie. Tym razem zjedliśmy w lokalnej restauracji.


Gdzie się nie obrócić roboty drogowe i odrestaurowywane budynki. Tak wygląda dziś Pafos. Unia wspomaga proces.

Plantacje bananów, ogromne agawy i poprzycinane palmy z nowymi liśćmi na tle ciężkich chmur dopełniają obrazu dzisiejszego gorącego dnia. Nie padało. Koralowa Zatoka to jedna z niewielu piaszczystych plaż na Cyprze. W porze lęgowej żółwie składają tutaj swoje jaja.


Dziś zrobiliśmy niespełna 40 km.

Słów kilka o Cyprze

Cypr to nie Grecja. Oczywiście łączą je historia i język ale wyspa cieszy się autonomią i swoją "innością". Cypr dzieli się na tę właściwą Cypryjską Republikę i część północną okupowaną przez Turcję.
Cześć Turecka nie jest uznawana przez inne kraje za państwo.
Od kilku lat również do północnej części można pojechać na "dowód". Około 67% Cypryjczyków zamieszkuje w jej południowym obszarze. Wpływy anglosaskie widać choćby poruszając się po lewej stronie ulicy zamiast po prawej. Przestawienie się na ruch lewostronny nie jest oczywiste. Gniazdka elektryczne jak w Londynie. 70% Cypryjczyków mówi po angielsku i mówią naprawdę dobrze. Bazy wojskowe Wielkiej Brytanii dopełniają obrazu.
Info dla dzieci - z opuncji, wielki kaktus na tle którego stoi mama, wytwarza się koszenilę  (piszę z pamięci) barwnik dodawany do żywności np. lodów. Właściwie powinienem napisać: nie z opuncji ale z mszyc które na niej żerują... No coż nie sądziłem, że jadałem w swoim życiu robaki wy też? :)

Wypożyczenie rowerów na Cyprze

Praktycznie każdy hotel oferuje taka usługę. Koszt około 10 €, za rower a właściwie za miejski jednoślad  z 3 biegami. Poszukaliśmy trochę i udało nam się w tej samej cenie wynająć rowery z 8 przełożeniami w pieście i zamiast łańcucha karbowany pasek. Z pewnością nie trzeba go oliwić... Byliśmy pierwszymi klientami - o tej porze roku na Cyprze prawie nie ma turystów - i mogliśmy wybrać najlepsze sztuki. Skończyło się na wymianie siodełka, przedniego koła i pedałów bo w jednym były dobre ale coś innego szwankowało. Dobrze, że wziąłem swój podręczny zestaw naprawczy Mc Givera ;)

Jeśli się myśli poważnie o dłuższych trasach trzeba zabrać rower ze sobą. Na nasze 50-60 km z założenia trasy wystarcza to co można wynająć w pobliżu. Czytałem gdzieś - nie weryfikowałem tej informacji - że za 40 € można przewieźć rower samolotem. Przy wyprawach kilkudniowych  warto więc zdecydowanie wziąć ze sobą swój ulubiony sprzęt. 

Polecany post

Rugia filmik z wyprawy jest już gotowy!

 Zapraszam do oglądania!

Popularne posty