piątek, 20 lipca 2018

Lokalne przysmaki

Lokalny przysmak z Appenzeller ;) i przyroda pielęgnowana przez ludzi.

Trzeci statystycznie najtrudniejszy dzień

Dziś upały na przemian z niewielkim deszczem. Pupy bolą, mięśnie na szczęście nie. Dziś statystycznie najtrudniejszy, pod względem fizycznym i psychicznym, dzień podróży. Romka wykończona poszła spać. Edmundowi od  słońca i wiatru popękały usta... Sprzęt póki co zachowuje się bez zarzutu, nie licząc urwanego błotnika w Rozalii rowerze. Ja miałem kryzys wczoraj. Dziś mogłem się delektować widokami i pedałować w swoim rytmie. Przewyższenia po 400-600 m się skończyły!
Jutro wylądujemy nad Jeziorem Bodeńskim po stronie Austriackiej.
Dziś przekroczyliśmy zabytkowy drewniany most na Renie łączący Szwajcarię z Lichtensztainem.
Dzieci dają radę, a jako, że dziś, jak mi rano przypomniała moja piękna żona, mam imieniny więc kawa z tubylcami plus znana sieć fast food znajdą się w naszym jadłospisie ;)
Jestem szczęśliwy :)

środa, 18 lipca 2018

Kemping Carera

Gdzieś wysoko na 65 km od Oberalppas, po morderczej walce z górą i słońcem (33 stopnie) podaliśmy się i obozujemy nie w Chur, jak pierwotnie planowaliśmy,  tylko na klimatycznym, z super old scholową atmosferą, kempingu. Dobrej nocy wszystkim :)

Start Oberalppass 2046 mnp

U góry rześki wiatr, 11 stopni i strach czy dzieci nie spadną z urwiska... Wszystko poszło ok. Najniebezpieczniejszy odcinek za nami :)
Mamy przerwę poobiednią. Dzieciaki oczywiście biegają za piłką, Roma śpi, a ja uzupełnia bloga.