Nowe opony Schwalbe Maraton Winter czyli "zimówki z kolcami" na mój rower. Za tydzień podzielę się opinią na ich temat. Sam jestem ciekawy jak się sprawdzą :)
Plany na 2017
Ten moment kiedy jazda rowerem nie jest już tylko czynnością a staje się sposobem na spędzanie wolnego czasu. Nasze plany? Napiszę o nich więcej bliżej wiosny. Preferencje i trasy nie zmieniły się od zeszłego roku czyli alternatyw jest kilka: GrenVelo północna i wschodnia ściana Polski jeśli tylko trasa będzie w jednym kawałku. Od źródeł Renu do Bazylei to z kolei duże wyzwanie dla Edmunda bo zaczynać byśmy musieli jak wcześniej pisałem na wysokości ponad 2000 metrów. Trasa nad Loarą we Francji lub powtórka z Dunaju. Mnie osobiście jako wyzwanie podoba się Ren. Z założenia Edmund pokonałby całą trasę samodzielnie :)
Gdy odchodzą
- Czesław - powiedziała do mnie wczoraj rano, Roma - 8 sierpnia zginął o. Witold Słabig z naszej starej parafii Św. Dominika na Służewie... - Ale jak to możliwe? - zapytałem bez większego sensu.
To był nasz proboszcz. Jeden z trzech proboszczów których nie zapomnę do końca życia. Zapamiętam o. Witolda jako uśmiechniętego, delikatnego człowieka który mojej córeczce Marysi udzielał I Komunii, którego kazania sprawiały, że chciałem i czułem się lepszym człowiekiem. Pamiętam naszą wizytę w kancelarii klasztoru gdy przyszliśmy prosić o chrzest dla Edmunda tak jak dla pozostałej trójki naszych dzieci które również u Dominikanów przystępowały do wspólnoty, (Rozalia miała chrzest we Wrocławiu) przyjął nas wszystkich razem o. Witold jak zwykle otwarty na ludzi. Pamiętam jego autentyczne zakłopotanie gdy mu zostawiłem pieniądze i słowa "Nie trzeba, naprawdę. Waszym dzieciom by się bardziej przydały". Mieszkaliśmy na Ursusie więc Służew to nie nasza geograficznie parafia.
- Gdzie mieszkacie - zapytał o. Witold, i nie czekając na naszą odpowiedź - Na Dominikanskiej, to dobra ulica przy naszym kościele :)...
Wyprawy rowerowe do Dominikanów to były nasze pierwsze "podróże", przez wybitnie nieprzystosowaną wtedy Warszawę do jazdy na rowerze, wraz z dzieciakami. Poszukiwanie ścieżek, nadkładanie drogi, niebezpieczne przejścia. Dziś to zupełnie inne miasto, dla rowerzystów przyjazne.
To był nasz proboszcz. Jeden z trzech proboszczów których nie zapomnę do końca życia. Zapamiętam o. Witolda jako uśmiechniętego, delikatnego człowieka który mojej córeczce Marysi udzielał I Komunii, którego kazania sprawiały, że chciałem i czułem się lepszym człowiekiem. Pamiętam naszą wizytę w kancelarii klasztoru gdy przyszliśmy prosić o chrzest dla Edmunda tak jak dla pozostałej trójki naszych dzieci które również u Dominikanów przystępowały do wspólnoty, (Rozalia miała chrzest we Wrocławiu) przyjął nas wszystkich razem o. Witold jak zwykle otwarty na ludzi. Pamiętam jego autentyczne zakłopotanie gdy mu zostawiłem pieniądze i słowa "Nie trzeba, naprawdę. Waszym dzieciom by się bardziej przydały". Mieszkaliśmy na Ursusie więc Służew to nie nasza geograficznie parafia.
- Gdzie mieszkacie - zapytał o. Witold, i nie czekając na naszą odpowiedź - Na Dominikanskiej, to dobra ulica przy naszym kościele :)...
Wyprawy rowerowe do Dominikanów to były nasze pierwsze "podróże", przez wybitnie nieprzystosowaną wtedy Warszawę do jazdy na rowerze, wraz z dzieciakami. Poszukiwanie ścieżek, nadkładanie drogi, niebezpieczne przejścia. Dziś to zupełnie inne miasto, dla rowerzystów przyjazne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Polecany post
Popularne posty
-
Dziś z moimi współpracownikami w koszulkach firmowych trasa Bydgoszcz Toruń! Od lewej Kasia, Maciek, Agnieszka, Małgosia, Piotr, Czesław, W...
-
Praktycznie każdy hotel oferuje taka usługę. Koszt około 10 €, za rower a właściwie za miejski jednoślad z 3 biegami. Poszukaliśmy trochę i...

