Roma jak Jean-Claude Van Damme i Chuck Norris

 Zobaczyłem jak Roma zaskakuje z roweru i robi przewrót do przodu, a rower upada tuż za nią. Nawet nie wiem czy o tym pisać, bo komentarzy się spodziewam wysoce nieprzychylnych, lub drwiących. Teraz też się z tego śmieję... przez łzy.

Dziś rano tuż po tym jak ruszyliśmy po mokrej jeszcze ścieżce przednie koło Romy roweru uśliznęło sie na uskoku krawędzi asfaltowej i trawy. Akrobatyczny wyczyn Najlepszej z żon uchronił ją przed poważną kontuzją. Wstała otrzepała się z trawy, a mnie serce na nowo zaczęło bić. Jak poważnie upadek musiał wyglądać świadczy dwóch niemieckich kierowców którzy sie zatrzymali i oferowali pomoc, czy wezwanie katetki...

Nic już nie chcę więcej pisać w tej sprawie.

Za nami 40 km. Jest plan na jeszcze 39 km. Zobaczymy jak pójdzie. Rano prawdopodobieństwo wystąpienia opadów wynosiło 74%. Nic nie spadło z nieba na szczęście, a nawet więcej wyszło słoneczko i przebraliśmy sie w luźniejsze stroje. Droga powrotna jest równie sympatyczna jak ta do Lubeki. 



Proseco?

Stada dzikich gęsi i żurawi. Przygotowują się do odlotu.




Dzień w skrócie. Lubeka zdobyta!

 Lubeka zdobyta! Jutro rozpoczynamy podróż powrotną. W Travemunde przeprawiliśmy się promem, żeby po kilku kilometrach wsiąść do autobusu przewożącego rowery pod zatoką... Nie mieliśmy pojęcia co i jak. Życzliwi ludzie pomogli.

3 razy zmokliśmy, żeby po 20 minutach zdejmować sztormiaki bo było za gorąco.





Odnaleźliśmy dom Guntera Grasa laureata Nagrody Nobla i nam szczególnie bliskiego ze względu na powieść "Blaszany bębenek" opowiadający o chłopcu który nie chciał dorosnąć mieszkającym w Gdańsku w czasie II WŚ.
Zobaczyliśmy też dom Willego Branda kanclerza Niemiec który 1970 przyjechał do Polski i wykonał ważny gest dla nas Polaków, za który go pamiętamy.
Zobaczyliśmy też dom Budenbroków, bohaterów powieści Tomasza Manna którego swego czasu czytałem z wypiekami na twarzy. Chyba najbardziej utkwiła mi w pamięci jego "Czarodziejska góra" i "Józef i jego bracia"






114 letni żaglowiec transportowy

 Fascynująca historia pięknego żaglowca.

Passat został zwodowany w 1911 roku jako jeden z legendarnych „Latających P-Linerów” i pływał dookoła świata do 1957 roku. Passat opłynął Przylądek Horn 39 razy. Dziś ten czteromasztowy bark Passat jest symbolem Travemünde, statkiem-muzeum i popularnym miejscem organizacji imprez.

Więcej na: Passat









Polecany post

Rugia filmik z wyprawy jest już gotowy!

 Zapraszam do oglądania!

Popularne posty