Dzień 4 Ren 2 W drodze do Koblencji

Rano Rozalia i Brunon pojechali zostawiając nas w deszczu pakujących w pośpiechu swój namiot i resztę majdanu. Wiem umowa była poruszają się sami ale boli jak ktoś zostawia nas w potrzebie.
Po południu po wspólnej przeprawie promem i obiedzie spotkaliśmy się w połowie drogi. Zabłądzili nadkładając z 10 km. Chyba się ucieszyli bo zabrali Marysię i Leona i nie oddalali się już na więcej niż 5 minut drogi co chwila sprawdzając czy jesteśmy za nimi. Istna rodzinna sielanka. Czasami warto odczekać.
Największym hitem dnia był przejazd przez zalaną ścieżkę. Najbardziej cieszyli się chłopcy... Dziś zrobiliśmy 68 km. Nie mam zasięgu więc posta przeczytacie jutro.

Scenka rodzajowa

Ordnung

Jeden z klientów kempingu wg starszego Pana zawiadującego tym przybytkiem rozbił namiot w niewłaściwym miejscu. Samotny rowerzysta wyjaśnił, że sprawa jest dogadana z recepcjonistką. Zawiadujący przeprosił i pojechał swoim meleksem sprawdzić czy tak było w istocie. Wrócił po kilku minutach podszedł z daleka głośno i wyraźnie mówiąc "Szef ales gute" możesz tu zostać...
Ordnung nacht mus ;)

Pralka.

Kilka 50cio cenówek wystarcza na pranie w pralce kempingowej. Zgodnie z instrukcją włączyłem po kolei co trzeba. Widać liczy czas zabiera kasę i nie działa. Rózia poprosiła o pomoc recepcjonistkę. Naciśnij zielony przycisk - odpowiedziała. Nie zadziałało.

Inna życzliwa osoba z wyglądu za przeproszeniem typowa "Helga" powtórzyła procedurę i nic. Wyłączyła, bardziej jak dziś mówi młodzieź zresetowała pralkę - zadziałało. Dzìękowałem kilkakrotnie. Zawsze mnie ujmuje ta bezinteresowna chęć pomocy ze strony Niemców.

Powrót z muzeum

Wracamy przepisowo prostą ścieżką rowerową gdy nagle ze skupienia wyrywa mnie klakson i gość mocno starszy pokazuje gest cezarów nie znających łaski dla przegranych gladiatorów. Po raz pierwszy w tym kraju tak otwarcie ktoś okazywał mi niechęć bo w przyczepce powiewała biało czerwona flaga...

Dzień 3 Ren 2 Zwiedzanie Mainz Muzeum Gutenberga

Pranie i spanie do południa, a po obiedzie zwiedzaliśmy Mainz. Muzeum Gutenberga, jeden z 49 zachowanych egzemplarzy Biblii, demonstracja druku z warsztatu mistrza i głosik Edmunda tato obiecałeś kupić gazetkę (czytaj zabawkę w gazetce)...
Katedra DOM St. Martina, Muzeum Historii Naturalnej - mimo wszystko to w Wiedniu jest klasą samą dla siebie. Żywe pszczoły i ul, tarantula, żywe żaby w każdym stadium rozwoju.
Na końcu pizza na głównym placu starego Mainz i zakupy na jutrzejsze śniadanie. Przed nami 70 km.



Polecany post

Rugia filmik z wyprawy jest już gotowy!

 Zapraszam do oglądania!

Popularne posty