Lewym brzegiem Wisły z Bydgoszczy do Torunia. Poszukiwania Leona.
Poszukujemy naszego syna na trasie rowerowej szlak czarny/zielony z Bydgoszczy do Torunia. Odłączył się od nas na wysokości Cierpiszewa. Pewnie nic mu nie jest. Prawdopodobnie dołączył do grupy innych rowerzystów zmierzających również w kierunku Torunia.
Dziś okołorowerowo. Marsz 4 czerwca.
Na marsz z okazji 4 czerwca, organizowanego przez opozycję, przyjechało wielu rowerzystów. Tłumy, według organizatorów 0,5 mln rodaków poruszali się dosłownie wszędzie w tym po ścieżkach, ulicach itp. Fajnie, że ludzie mimo upału, zachodzenia sobie drogi i przecinania na skróty ulic, ani razu na siebie nie "warczeli", w każdym razie nie przy mnie. Panie policjantki, których do pilnowania porządku ściągnięto wyjątkowo dużo, chętnie witały się z uczestnikami wiecu. Panowie policjanci równie spokojni, nie "napompowani", jak to przy okazji innych marszów bywało. Atmosfera powiedziałbym piknikowa. Odśpiewany chymn, 13 tys. kroków zrobione. Były premier opowiadał anegdoty o swoich wnukach, umilając nam popołudniowy spacer. Polska potrafi być fajna! Mimo różnic!
Koronowo 56 km z synkiem Edmundem. O ocenianiu i wyciąganiu pochopnych wniosków.
Czas przygotowywać się do wakacyjnego wyzwania i zadbać o kondycję :) Piękna wiosenna pogoda skusiła wielu rowerzystów.
Dziś włączył mi się tryb obserwacyjno-oceniający zupełnie jak na tych prześmiewczych filmikach z TikToka. Pierwsza to Pani z zabezpieczeniem rowerowym zaczepionym do ramy przy tylnym kole w ten sposób, że odstawało od roweru na 30 cm tworząc naturalną pętle tuż nad powierzchnią drogi. Wystarczy jakaś mała gałąź itp. i nieszczęście gotowe.
Druga obserwacja, para na wypasionych elektrykach z górnej półki, podjeżdża do skrzyżowania wyprzedzając mnie. Oboje na za nisko ustawionych siodełkach z przykurczonymi nogami. Patrzę, w duchu, trochę z zazdrością i wyższością jednocześnie, myślę "trzeba umieć mieć taki sprzęt i wiedzieć jak go używać". Przejechali przez skrzyżowanie podnieśli 4ry litery, a za nimi automatycznie podniosły się siodełka. "I co łyso ci" pomyślałem jednocześnie ze wstydem, żeby nie oceniać zbyt pochopnie innych. O śpiących królewnach i książętach którzy pomimo dzwonienia nie zjeżdżają z drogi przy mijaniu czy wyprzedzaniu też nie ma sensu się rozpisywać. To tylko brak doświadczenia i wyobraźni. Trzeba myśleć za takie osoby i przewidywać zagrożenie, dziękując jak już w końcu się odsuną :
Pozdrawiam serdecznie wszystkich rowerzystów!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Polecany post
Popularne posty
-
Dziś z moimi współpracownikami w koszulkach firmowych trasa Bydgoszcz Toruń! Od lewej Kasia, Maciek, Agnieszka, Małgosia, Piotr, Czesław, W...
-
Praktycznie każdy hotel oferuje taka usługę. Koszt około 10 €, za rower a właściwie za miejski jednoślad z 3 biegami. Poszukaliśmy trochę i...